pożyczka dla mikroprzedsiębiorców

Pożyczka dla mikroprzedsiębiorców – strzał w dziesiątkę czy kulą w płot?

Tarcza antykryzysowa proponowana przez rząd oferuje przedsiębiorcom różnoraką pomoc. Początkowo była ona skierowana do tych, którzy faktycznie ucierpieli na skutek epidemii. Teraz jednak praktycznie każdy drobny przedsiębiorca może liczyć na darmową gotówkę. Czy pożyczka dla mikroprzedsiębiorców to dobra i uczciwa propozycja?

Czym jest pożyczka dla mikroprzedsiębiorców?

Pożyczka dla mikroprzedsiębiorców znalazła się w Tarczy Antykryzysowej proponowanej przez rząd jako pomoc w walce z epidemią. Maksymalna kwota pożyczki to 5.000 zł. Co ważne, pożyczki wcale nie trzeba zwracać po spełnieniu jednego prostego warunku – wystarczy nie zamknąć firmy w ciągu trzech kolejnych miesięcy. Otrzymać ją może każda firma, która:

  • zatrudnia max. 9 pracowników (lub nie zatrudnia ani jednego)
  • została założona przed 1.03.2020
  • posiada roczny obrót mniejszy niż 2.000.000 EUR
  • złoży odpowiedni wniosek do Urzędu Pracy

Widać zatem, że praktycznie każda osoba prowadząca własną działalność gospodarczą jest objęta możliwością darmowego otrzymania 5.000 zł od państwa. Dotyczy to również osób samozatrudnionych, czyli np. programistów którzy założyli działalność jedynie w celu bardziej optymalnego rozliczania podatków. W praktyce natomiast ich praca nie różni się niczym od etatu w korporacji.

Jak czytamy w przepisach, przyznane środki muszą być wydane na pokrycie bieżących kosztów prowadzenia działalności gospodarczej. Jest to stwierdzenie tak ogólne, że aż trudno nie spełnić tego warunku. Z resztą bardzo wątpliwe jest, że przy takiej ilości wniosków ktokolwiek będzie to kontrolował.

Przyznajmy zatem wprost: Państwo rozdaje całkiem niemałe pieniądze za darmo wszystkim, którzy prowadzą własną działalność gospodarczą. Robi to praktycznie dla każdego i praktycznie bezwarunkowo.

Pożyczka dla mikroprzedsiębiorców – co o niej sądzę?

Pomimo tego, że jest to miły gest rządu w moją stronę, to mam w związku z nim bardzo mieszane uczucia ze wskazaniem na te negatywne.

Brak ukierunkowania pomocy

Jasne jest, że potrzebna jest jakaś forma pomocy osobom pokrzywdzonym przez skutki koronawirusa. Przed wybuchem epidemii trudno było wyobrazić sobie, że nastąpią podobne wydarzenia. Branża transportowa, gastronomiczna czy np. najmu krótkoterminowego wpadły w ogromne tarapaty i nikt nie mógł przypuszczać, że może ich kiedyś spotkać taki los. Inne branże lub pojedyncze firmy z kolei nie odczuły w ogóle skutków kryzysu – producenci leków, dostawcy internetu, e-commerce albo samozatrudnieni w korporacjach.

Mówi się, że nigdy na świecie nie będzie sprawiedliwości. Wydaje się jednak, że bezwarunkowe rozdawanie pieniędzy wszystkim po równo nie jest nawet podjęciem próby, aby było to sprawiedliwe. Dlaczego bowiem ktoś pracujący w danej firmie na etacie nie otrzymuje nic, a jego samozatrudniony kolega z sąsiedniego biurka dostaje za darmo równowartość być może nawet dwumiesięcznej wypłaty?

Rozdawnictwo

Już od dawna sądzę, że rozdawanie obywatelom pieniędzy za darmo nie prowadzi do niczego dobrego. Gdy zastanawiam się nad tym czym jest pieniądz, wyobrażam go sobie jako poświadczenie tego, że jego posiadacz zrobił coś pożytecznego dla społeczeństwa. Dzięki temu może on przekazać ten pieniądz komuś innemu, kto niejako odwdzięczy mu się czymś równie potrzebnym i pożytecznym.

O ile jestem w stanie jeszcze zrozumieć powód powstania programu “500+” (co nie oznacza, że go popieram), to już zupełnie nie rozumiem idei tzw. “trzynastych emerytur”. Uważam, że te i podobne programy przyzwyczajają ludzi do ciągłego oczekiwania na pieniądze od państwa z pominięciem tego ważnego aspektu zrobienia czegoś pożytecznego dla społeczeństwa. Sądzę, że pomoc państwa nie powinna przejawiać się w rozdawaniu pieniędzy obywatelom, ale raczej w ułatwianiu im samodzielnego ich zarobienia.

Są oczywiście ludzie chorzy lub niezdolni do pracy, którym należy zapewnić środki do godziwego życia. Irytuje mnie natomiast postawa ludzi, którzy czekają tylko na wypłatę kolejnych świadczeń socjalnych i nie zamierzają dać niczego od siebie. Po części jednak winię za to właśnie styl pomocy państwa polegający na rozdawaniu pieniędzy za darmo. Z podobnych powodów (oraz za radą ks. Stryczka) nie daję na przykład nigdy pieniędzy ludziom bezdomnym na ulicy. Mogą oni przecież otrzymać konkretną pomoc od odpowiednich instytucji gdy tylko dadzą coś od siebie np. w kontekście picia alkoholu. Dlaczego państwo pomaga ludziom w tak głupi sposób?

Czy skorzystałem z pożyczki?

Pewnie zadajesz sobie pytanie czy skorzystałem z pożyczki skoro mam negatywny stosunek do takiej formy pomocy… Nie jestem jakoś tragicznie poszkodowany przez kryzys, ale jednak odczuwam go finansowo. Z powodu odwołania rozgrywek sportowych nie mogę bowiem prowadzić pewnej działalności freelancerskiej. Nie jest to w żaden sposób związane z firmą, ale mój osobisty portfel zauważa brak tych dochodów. Nawet gdybym jednak nie ucierpiał w ogóle z powodu kryzysu, i tak skorzystałbym z darmowych 5.000 zł. Dlaczego?

Gdy rozglądam się naokoło, widzę “500+”, trzynaste emerytury i inne programy socjalne, z których nigdy nie otrzymałem żadnych pieniędzy. W końcu przez kompletny przypadek trafiło się ślepej kurze ziarno i również ja mogę coś dostać za darmo. Każdy Polak urodzony po 2016 roku otrzyma za nic w ciągu 18 lat (poprzez swoich rodziców) 108.000 zł w gotówce. Czy będzie zatem dużą niesprawiedliwością jeśli ja urodzony w 1989 roku dostanę jednorazowo 5.000 zł? 😉 Pozostaje mi jedynie współczuć wszystkim osobom, które mają gdzie mieszkać, posiadają obie ręce i nogi, na nic nie chorują i żyją samotnie ze skromnych pieniędzy zarobionych ciężką pracą na etacie. Wszelka pomoc od państwa omija te osoby szerokim łukiem nawet podczas kryzysu. A tymczasem są jeszcze okradani przez pewien niewidzialny podatek…

Tarcza antykryzysowa antyinflacyjna

Na tarczę antykryzysową nasz rząd zamierza przeznaczyć 212 mld zł. Gdy przeliczy się te pieniądze na ilość mieszkańców okazuje się, że każdy obywatel Polski powinien otrzymać statystycznie 5.583 zł w ramach tej pomocy. Jest to według mnie kwota ogromna! Nie wiem nawet czy statystyczny Polak posiada tyle pieniędzy w swoich oszczędnościach…

Wyobraź sobie, że każdy mieszkaniec Polski posiada 10.000 zł w gotówce. W pewnym momencie wszyscy otrzymują za darmo dodatkowe 5.000 zł. Czy to oznacza, że Polacy będą nagle bardziej zamożni? Mam nadzieję, że jest to dla Ciebie pytanie retoryczne 😉 Oznacza to jedynie, że od tej pory każda złotówka będzie mniej warta. Poza tym kompletnie nic się nie zmieni.

Problem w tym, że w prawdziwym świecie są ludzie, którzy nie są objęci tarczą antykryzysową antyinflacyjną. Nie dostaną oni ani grosza, podczas gdy wiele innych osób otrzyma niemałe pieniądze. To właśnie oni, Bogu ducha winni obywatele muszą się zrzucić na to, że odtąd pieniądze wszystkich Polaków będą mniej warte….


Powiązane artykuły

[WYWIAD] Jak przygotować się do prowadzenia własnej działalności?

Kilka dni temu miałem zaszczyt udzielić wywiadu dla młodego twórcy Konrada Pietruszko. Film z wywiadem
umowa najmu na czas nieokreślony

Umowa najmu na czas nieokreślony – pułapka dla właścicieli!

Każda umowa najmu mieszkania musi określać czas jej trwania. Ja w swojej działalności stosuję zawsze
podnajem mieszkań

Podnajem mieszkań – idealny biznes na początek?

Jak już wiesz z poprzednich artykułów, pracując na etacie cały czas szukałem sposobu, aby móc

1 thought on “Pożyczka dla mikroprzedsiębiorców – strzał w dziesiątkę czy kulą w płot?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *